Rozpoczynasz treningi na siłowni lub przygodę ze sportem i zastanawiasz się, jakie odżywki dla początkujących mogą się przydać? Suplementy potrafią przyspieszyć efekty, ale bez solidnej diety i regularnego wysiłku nie zdziałają cudów. W tym artykule sprawdzamy jakie odżywki dla początkujących na siłowni są skuteczne i co wybrać na początek, by nie marnować pieniędzy na zbędne dodatki.
Ważne! Gdy zaczniesz brać suplementy typu kreatyna czy białko, pamiętaj, żeby pić więcej wody – tak z 2,5–3 litry dziennie to minimum. Nie dość, że pomaga spalać tłuszcz i trzymać formę (cześć, odchudzanie!), to jeszcze jest mega ważne przy kreatynie, żeby nie odwodnić organizmu, i przy białku, żeby nerki miały jak pracować. Bez tego możesz sobie tylko zaszkodzić, a nie o to chodzi, prawda?
Polecane odżywki dla początkujących to: białko, kreatyna, multiwitaminy, kwasy Omega-3, BCAA.
Suplement | Korzyści | Zalecana dawka | Czy warto? | Uwagi |
---|---|---|---|---|
Białko (serwatka) | Regeneracja i wzrost mięśni, zdrowie kości | 1,2–2,0 g/kg masy ciała | Tak, podstawa dla każdego | Najlepsze po treningu, szeroki wybór smaków |
Kreatyna | Poprawa siły i wydolności | 20 g (faza ładowania), potem 3–5 g | Tak, dla szybszych efektów | Możliwa retencja wody |
Multiwitaminy | Uzupełnienie niedoborów, wsparcie zdrowia | Zgodnie z opakowaniem (1 tabletka) | Tak, dla ogólnego wsparcia | Konsultacja przy lekach |
Omega-3 | Działanie przeciwzapalne, zdrowie serca | 1–2 softgele dziennie | Opcjonalnie, jako dodatek | Przydatne przy bólach mięśni |
BCAA | Wsparcie regeneracji, energia podczas treningu | Zależne od produktu | Opcjonalnie, mniej priorytetowe | Nie zawsze konieczne przy białku |
1. Białko (np. serwatka)
Białko, zwłaszcza to serwatkowe, czyli popularne whey, to taki MVP wśród odżywek dla początkujących. Daje Twoim mięśniom aminokwasy, których potrzebują, żeby się regenerować i rosnąć po każdym treningu – a to podstawa, gdy zaczynasz przygodę z ciężarami.
Jeśli dopiero wchodzisz w temat, to z jedzenia ciężko wyciągnąć tyle białka, ile Twoje ciało chce, zwłaszcza jak ćwiczysz 3–4 razy w tygodniu. Tu wkracza proszek – wrzucasz do shaker’a z wodą albo mlekiem, mieszasz i masz gotowy koktajl, który smakuje jak deser, a nie jak kara.
Celuj w 1,2–2,0 g na kilogram masy ciała dziennie – to nie tylko buduje mięśnie, ale też dba o kości, co na przyszłość się przyda. Badania jasno pokazują, że w tych dawkach jest bezpieczne, bez żadnych dziwnych efektów ubocznych, więc nie ma się czego bać.
Sprawdź dokładnie, ile białka potrzebuje mężczyzna w różnym wieku
Wybór odżywek białkowych jest spory – od klasycznej wanilii, przez czekoladę z orzechami, po coś bardziej szalonego jak słony karmel – więc możesz sobie urozmaicać, żeby się nie znudziło. Jeśli stosujesz dietę wegańską, zamiast serwatki możesz sięgnąć po białka roślinne, np. z grochu, soi czy ryżu, które działają podobnie, a przy tym pasują do Twojego sposobu żywienia.
Dla świeżaka na siłce to mega proste rozwiązanie – pijesz po treningu, a już po paru tygodniach widzisz, że bicki robią się pełniejsze, a nogi bardziej kształtne. Działa też jako przekąska w ciągu dnia, jak nie masz czasu na kurczaka z ryżem. To taki must-have, który nie wymaga od Ciebie kombinowania – otwierasz, sypiesz, pijesz i rośniesz.
2. Kreatyna
Kreatyna to Twój kumpel, jeśli chcesz podkręcić siłę i wydolność – i nie ma co się dziwić, że wszyscy o niej gadają. Masz ją naturalnie w organizmie, ale jak zaczynasz cisnąć na treningach, to zapasy się kończą szybciej, niż myślisz.
Suplementacja uzupełnia ten brak i sprawia, że mięśnie mogą dłużej pracować na pełnych obrotach – czy to przy przysiadach, martwym ciągu, czy jakichś sprintach na bieżni.
Najczęściej robi się tak: przez 5–7 dni bierzesz 20 g dziennie, podzielone na 4 porcje po 5 g (to tzw. ładowanie), a potem wystarczy 3–5 g dziennie, żeby efekt się trzymał. Co Ci to daje? Szybko podnosisz więcej kilogramów, mięśnie się wypełniają, a Ty masz banana na twarzy, bo progres widać gołym okiem.
Jasne, może zatrzymać trochę wody – waga skoczy o kilo czy dwa – ale to nie tłuszcz, tylko taki bonusik, który znika, jak przestaniesz brać. Jeśli nie chcesz zbytnio się ulać, od mono lepszy będzie jabłczan.
Badania pokazują, że kreta jest bezpieczna, więc nie ma stresu, a dla początkujących to game-changer. Po paru tygodniach czujesz, że ciężary, które kiedyś były wyzwaniem, teraz idą gładko, a sylwetka nabiera kształtów.
W Polsce kupisz ją w proszku (taniej) albo kapsułkach (wygodniej) – bez różnicy, bo działa tak samo. Jak zaczynasz, to idealny sposób, żeby złapać wiatr w żagle i nie zniechęcić się po miesiącu – motywacja level up gwarantowana.
TIP: Mimo że kreatyna jest polecana jako odżywka dla początkujących, to znacznie lepiej wdrożyć ją po kilku miesiącach treningów – najlepiej wtedy, gdy odnosisz wrażenie, że doszedłeś do ściany. Po kilku dniach zażywania wzrośnie power, co przerodzi się w widoczne efekty.
3. Multiwitaminy
Multiwitaminy to taki cichy bohater, którego na początku łatwo olać, ale serio warto mieć go w zanadrzu. Jak zaczynasz ćwiczyć, Twoje ciało nagle potrzebuje więcej witamin i minerałów – magnezu na skurcze, witaminy D na kości, czy B na energię – a z diety nie zawsze to wyciągniesz, jeśli dopiero ogarniasz, co wrzucać na talerz.
Multiwitaminy to taka polisa ubezpieczeniowa – dorzucają, czego Ci brakuje, i trzymają Cię w grze. Bierzesz jedną tabletkę dziennie, wydajesz jakieś 100-150 plnów na zapas na 3–4 miesiące i nie musisz się martwić, że coś Ci się sypie.
Dla kogoś, kto jeszcze nie jest mistrzem bilansowania posiłków, to wybawienie – koniec z nagłym zmęczeniem czy skurczami w łydce o 3 nad ranem. Bezpieczne, o ile trzymasz się dawki, ale jak bierzesz jakieś leki, to lepiej rzucić okiem lekarzowi, żeby nie było zgrzytów.
Początkujący szybko czują różnicę – więcej pary na treningach, lepsze samopoczucie, a z czasem to się przekłada na konkretne korzyści, jak mocniejsze kości czy lepszy fokus na co dzień. Polecane są opcje z cynkiem, witaminą C czy nawet żeń-szeniem – taki mały boost na start.
Pamiętaj, że witaminy to nie jest coś magicznego, co od razu zmieni Ci sylwetkę, ale buduje solidny grunt pod resztę – szczególnie jak planujesz zostać na siłce na dłużej.
4. Omega-3
Omega-3, najczęściej z oleju rybiego, to taki suplement, który działa w tle, ale robi robotę – trochę jak olej w silniku samochodu. Zmniejsza stany zapalne, co jest zbawieniem, jak po treningu czujesz każdy mięsień i nie możesz zejść po schodach bez stęknięcia (DOMS-y, znasz to?). Do tego dba o serce, co przy większym wysiłku jest na wagę złota.
Bierzesz 1–2 kapsułki dziennie, za 2 dyszki masz zapas na 50 dni – taniocha, a efekt spoko. Nie ma żadnych skutków ubocznych przy takiej dawce, więc śmiało możesz wrzucić do rutyny.
Dla początkujących to super opcja, zwłaszcza jak trenujesz ostro albo Twoja dieta pozostawia jeszcze sporo do życzenia – wtedy omega-3 wypełnia lukę.
W sklepach i aptekach masz wersje bez rybiego posmaku, więc nie musisz się krzywić, a kapsułki są małe i łatwe do połknięcia. Na starcie nie jest to coś, bez czego nie dasz rady, ale z czasem docenisz, jak stawy przestają strzelać, a mięśnie szybciej się ogarniają po ciężkim dniu.
Omega to taki cichy pomocnik, który poprawia komfort i trzyma Cię w formie – od kolan, przez barki, po krążenie. Jak wejdziesz w rytm, możesz nawet zauważyć, że skóra wygląda lepiej – bonusik!
5. Aminokwasy rozgałęzione (BCAA)
BCAA, czyli aminokwasy rozgałęzione, to taki suplement, który ma swoich fanów, ale i sporo szumu wokół siebie – warto więc rozkminić, czy Ci się przyda.
Dostarcza leucyny, izoleucyny i waliny, które pomagają mięśniom się regenerować i dają im trochę paliwa podczas długich treningów – brzmi fajnie, co? Tyle że dla początkujących to niekoniecznie gra warta świeczki.
Jeśli jesz dość białka – czy to z kurczaka, tuńczyka jaj czy z whey’a – to już masz te aminokwasy w pakiecie, więc BCAA może być trochę jak dokładanie węgla do pełnego pieca, choć świetnie sprawdzą się przy mocnej redukcji i wyczerpujących interwałach.
Dawkowanie zależy od produktu – zwykle kilka gramów proszku albo tabletek dziennie, a za opakowanie prawilnych płacisz około 100 blaszek.
Jest bezpieczne, bez dwóch zdań, ale bardziej dla tych, co zasuwają po 1,5 godziny na siłce albo robią maratony cardio. Początkujący mogą poczuć lekką różnicę – mniej zmęczenia przy seriach albo szybsze dojście do siebie po bieganiu – ale to nie jest efekt WOW, jak przy białku czy kreatynie.
Na start lepiej ogarnąć podstawy, a BCAA zostawić na później, jak już wciągniesz się w temat i będziesz chciał dopalić swoje sesje. To taki dodatek dla ambitnych, ale na spokojnie – bez niego też dasz radę.
Mam nadzieję, że wiesz już, jakie odżywki dla początkujących warto brać. Białko i kreatyna to Twoi najlepsi kumple – budują mięśnie i siłę. Multiwitaminy trzymają Cię w ryzach, a omega-3 i BCAA to fajne dodatki, jak już ogarniesz bazę. W treningach, bez względu na cel, najważniejsza jest jednak systematyczność i dyscyplina. Tak więc pakuj torbę, trzymaj michę i lej pot, a z nim toksyny z leniwego życia.
Więcej podobnych artykułów znajdziesz w kategorii zdrowie i kondycja.